O autorze
Od listopada 2015 przeżywam ciągłą rewolucję w moim życiu. Ale od zawsze starałem się żyć świadomie. I nie chodziło o jakiś New Age ani zakręt na punkcie jedzenia. Po prostu lubię myśleć o tym, co w danej chwili ważne.

Nie uznaję kompromisów z prawdą, chociaż chętnie dogaduję się z ludźmi. Uważam, że szacunek, wzajemne zrozumienie i zaufanie to podstawa w życiu. Cała reszta to mało znaczące dodatki.

Brzydzę się hejtem i mową nienawiści.


Zapraszam na mój blog pod adresem http://mateuszkijowski.naczatach.pl/, gdzie znajdziecie Państwo wszystkie niemal moje publikacje od 2012 roku.

Zapraszam na mój fanpage na Facebooku https://www.facebook.com/Kijowski.Mateusz/

Współtworzę nowy serwis publicystyczny dostępy pod adresem http://NaCzatach.pl

Zapraszam na stronę http://buntownik.eu, gdzie można wesprzeć wydanie książki Buntownik, której jestem współautorem.

Albo na dnie z honorem lec

Chciałbym dzisiaj oddać hołd Marii Skłodowskiej-Curie. A w jej osobie wszystkim, którzy swoim życiem zmieniają świat. Codzienną pracą i wytrwałością, poświęceniem i zaangażowanie służą innym. Tym znanym i tym nieznanym. Niech nasza wybitna uczona i noblistka przypomina wszystkim, że pięknie można nie tylko zginąć, ale i żyć. Że żyjący aktywnie i świadomie zmieniają świat i czynią go lepszym miejscem. Sto lat!

Mamy w Polsce rozległą tradycję romantyczną. Poświęcenie życia rozumiemy jednoznacznie – śmierć za ideały. Najlepiej w walce albo na służbie. Ale jeżeli trzeba, to może być i samobójstwo – byle w słusznej sprawie.

Polegli na służbie ci, którzy lecieli samolotem do Katynia. Czyż to nie piękna śmierć? I do tego w dużej grupie.

A… Bronisław Geremek, który zginął w drodze z pracy do pracy? Czy nie poległ na służbie? A biskup Jan Chrapek? Też przecież podróżował służbowo. Ileż wspaniałych osób zginęło w służbie ojczyźnie. Niektórym stawiamy pomniki, domagamy się upamiętnienia i szacunku. O innych zapominamy.

Polec w służbie ojczyzny to honor. Zwłaszcza, kiedy ta śmierć coś ojczyźnie da. Polec w obronie, dla chwały, ku czci. Muzułmanie osobę, która oddała życie w sprawie wiary nazywają Szahid. Mają obiecaną nagrodę – na zawsze będą żyć w raju.

Zastanawiam się często, czy nie nadajemy w naszej kulturze nadmiernej roli śmierci, jednocześnie umniejszając znaczenie życia. Czy śmierć może dać więcej, niż życie? Czy gdyby zsumować dokonania wszystkich, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej – miałyby one mniejszą wagę, niż ich śmierć?

Dzisiaj (7 listopada 2017 roku) obchodzimy 150 urodziny Marii Skłodowskiej-Curie. Kto o tym pamięta? Niewielu. Bo w jej przypadku to nie śmierć, ale życie było ważne. Życie, które poświęciła nauce. Ale i utorowała drogę wielu innym kobietom do pełniejszego życia. Do życia, w którym codziennie się coś tworzy, codziennie coś osiąga i codziennie coś daje innym.

Dylemat – życie czy śmierć jest większym powodem do chwały – jest niewątpliwie trudny do rozstrzygnięcia. Zwłaszcza w naszej pełnej śmierci i męczeństwa polskiej historii. Kiedy słyszymy przedwojennej marynarskiej pieśni „Morze, nasze morze”:
Morze, nasze morze,
wiernie ciebie będziem strzec.
Mamy rozkaz cię utrzymać,
albo na dnie, na dnie twoim lec,
albo na dnie z honorem lec.

wielu z nas serce żywiej bije. Budzi się w nas romantyczna dusza.

Chciałbym dzisiaj oddać hołd Marii Skłodowskiej-Curie. A w jej osobie wszystkim, którzy swoim życiem zmieniają świat. Codzienną pracą i wytrwałością, poświęceniem i zaangażowanie służą innym. Tym znanym i tym nieznanym. Niech nasza wybitna uczona i noblistka przypomina wszystkim, że pięknie można nie tylko zginąć, ale i żyć. Że żyjący aktywnie i świadomie zmieniają świat i czynią go lepszym miejscem.

Sto lat!
Trwa ładowanie komentarzy...