O autorze
Od listopada 2015 przeżywam ciągłą rewolucję w moim życiu. Ale od zawsze starałem się żyć świadomie. I nie chodziło o jakiś New Age ani zakręt na punkcie jedzenia. Po prostu lubię myśleć o tym, co w danej chwili ważne.

Nie uznaję kompromisów z prawdą, chociaż chętnie dogaduję się z ludźmi. Uważam, że szacunek, wzajemne zrozumienie i zaufanie to podstawa w życiu. Cała reszta to mało znaczące dodatki.

Brzydzę się hejtem i mową nienawiści.


Zapraszam na mój fanpage na Facebooku https://www.facebook.com/Kijowski.Mateusz/

Zapraszam na stronę http://buntownik.eu, gdzie można wesprzeć wydanie książki Buntownik, której jestem współautorem.

Bez żadnego trybu – dobre okrucieństwo i złe

Jak długo się będziemy godzić na dyktaturę ciemniaków? Nie mam nic przeciwko modlitwie. Nie raz pielgrzymowałem do Częstochowy a różaniec nie jest dla mnie niczym egzotycznym. Ale nie mogę zapomnieć cytatu z Ewangelisty Mateusza: Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego...

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie.
(Mt 6, 5-8).

Każdy fundamentalizm to ideologia łamiąca zasady, które wciąga na sztandary. Obrońcy życia są gotowi zabić dla „obrony swoich ideałów”. Przedstawiający się jako głosiciele religii miłości chętnie zieją nienawiścią do wszystkiego, co inne.

W ostatnich dniach zorganizowano spektakularną, nagłaśnianą w mediach i sponsorowaną przez wielkie koncerny państwowe akcję „Różaniec do granic”. Oczywiście, to sprzeczne z zaleceniami Chrystusa z kazania na górze. Ostentacja wynikająca z ideologii i politycznych zamiarów. Wzbudziło to wiele wątpliwości. Szczególnie wyraziste jest podkreślanie przez członków kościoła powszechnego (katolickiego), a więc przekraczającego granice – tych właśnie granic. Nikt z organizatorów nie zauważył tej sprzeczności? To tylko potwierdza, że nie o wartości a o korzyści chodziło. Gdyby zorganizować „Różaniec bez granic” – czyż nie byłoby to lepszym wyrazem powszechności czyli katolickości?

Akcja zyskiwała popularność w tych mediach i tych kręgach, w których szczególnie mocno podkreśla się wrogość wobec bliźnich – tych, przychodzących z dalekich krajów. W tych kręgach, w których zalecenia Papieża Franciszka dotyczące kryzysu uchodźców są ignorowane. Warto przypomnieć, za portalem deon.pl, co sądzi głowa kościoła katolickiego o tym kryzysie i o powinnościach chrześcijan w jego kontekście.

1. Kryzys, z którym mamy do czynienia, ma ogromny rozmiar;
2. Gościnność to gwarancja bezpieczeństwa chroniąca przed terroryzmem;
3. Przyjmowanie uchodźców to moralny obowiązek i część naszego dziedzictwa;
4. Kluczowe są przyjmowanie i integracja;
5. Zaangażowanie na rzecz uchodźców jest pilnym wyzwaniem;
6. Uchodźcy to bracia i siostry ukrzyżowanego Jezusa.


W tej sytuacji zestawienie zdjęć z politycznej akcji „Różaniec do granic” ze zdjęciem chłopca, który utonął w drodze z Syrii do Europy wydawało się uzasadnione. Miało pokazać obłudę i hipokryzję osób, dla których nie treść, ale forma jest ważna. Ktoś taki fotomontaż wykonał, opatrując go hashtagiem #RóżaniecDoGranic, a ja to zdjęcie wczoraj udostępniłem na Facebooku. Wiele osób zrozumiało publicystyczny przekaz. Ale znaleźli się i tacy, którzy stwierdzili, że to zbyt drastyczne. Albo podnosili, że to zdjęcie zostało zaaranżowane, bo w rzeczywistości fale wyrzuciły chłopca w innej części plaży.

Oczywiście przypominają się zdjęcia używane w kampaniach antyaborcyjnych. Wystawiane na ulicach i przy kościołach zdjęcia płodów przerobione w programach graficznych lub zaaranżowane albo i wyprodukowane tylko po to, żeby bardziej szokować. Czyż zdjęcie płodu ułożonego na dłoni i poskładanego z kawałków (nie ma pewności, czy to prawdziwe elementy i czy zdjęcie nie jest w całości wytworem pracy sprawnego grafika) nie jest szokujące? Czyż jest uzasadnionym przekazem w publicznej debacie?

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To prawda znana od pokoleń. Zasada Kalego – kiedy Kali ukraść krowę, to dobrze, ale kiedy jemu ukraść krowę, to źle – też jest powszechnie znana. A jednak… udaje się niektórym kręgom narzucać narrację, która jednym zezwala na najokrutniejsze i najpodlejsze rzeczy, a innym zabrania praktycznie w ogóle udziału w publicznej debacie.

Według tych pierwszych jest okrucieństwo uzasadnione i jest nieuzasadnione. Są tacy, których prawa do życia trzeba bronić i tacy, których życie jest bezwartościowe. A my, uczestnicy debaty i życia publicznego, dajemy się często zaganiać w kąt. Ulegamy szantażom emocjonalnym i absurdalnym żądaniom.

Jak długo się będziemy godzić na dyktaturę ciemniaków? Nie mam nic przeciwko modlitwie. Nie raz pielgrzymowałem do Częstochowy a różaniec nie jest dla mnie niczym egzotycznym. Ale nie mogę zapomnieć jeszcze jednego cytatu z Ewangelisty Mateusza:

Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" (Mt 7, 21-23)

To chyba nie wymaga tłumaczenia ani interpretacji. A jednak... trzeba podkreślić i jasno powiedzieć. Nie ma tutaj symetryzmu a prawda nie leży po środku. Nic nie usprawiedliwia żerowania na cudzej krzywdzie. A zamykanie oczu i drzwi przed potrzebującymi jest po prostu sprzeczne z tym, co głosił Chrystus. Kto się na jego nauki powołuje nie może z czystym sumieniem powiedzieć, że nie przyjmie uchodźców. Bo "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40)
Trwa ładowanie komentarzy...