Wobec reżimu musimy być razem

fot. Katarzyna Pierzchała
Może to nie są tak bardzo spektakularne wydarzenia pod względem medialnym, ale toczą się ciągle i będą toczyły nowe procesy motywowane politycznie. Mamy do czynienia z władzą, która wobec swoich obywateli stosuje coraz bardziej agresywne środki.

4 marca ludzie identyfikujący się z KOD-em prowadzili w Suwałkach akcję profrekwencyjną przed wyborami uzupełniającymi do Senatu. Dotarli również na wiec wyborczy kandydatki pani Anny Anders, zorganizowany w Archiwach Państwowych przez wiceministra SWiA Jarosława Zielińskiego i ministra SWiA Mariusza Błaszczaka. Pretekstem miało być otwarcie wystawy o generale Andersie. Jakoś nikt z organizatorów nie pamiętał, że wystawa była już otwarta wiele miesięcy temu.

Ludzie KOD-u postanowili zapytać – kto organizuje ten wiec wyborczy i kto za niego płaci. W końcu finansowanie kampanii wyborczej przez administrację państwową jest naruszeniem prawa. Nasi ludzie zostali obrzuceni wyzwiskami i obelgami. Ale obecna tam licznie policja nie interweniowała. Za to po wiecu krążyła po mieście za naszymi ludźmi i spisywała za cokolwiek.

No i zaczęliśmy jeździć grupą KODerek i KODerów na proces do Suwałk. Miał się zacząć chyba 20 października, ale w końcu pierwsze posiedzenie odbyło się 18 listopada 2016. Potem 22 grudnia i 9 stycznia 2017 sąd wydał wyrok. Oczywiście uniewinniający. Okazało się jednak, że Policja (jak rozumiem pod presją polityków) złożyła apelację. Na posiedzeniu 6 kwietnia wszyscy z zaskoczeniem wysłuchaliśmy postanowienie sądu apelacyjnego – ponowne rozpatrzenie sprawy w sądzie I instancji. I znowu czeka wielu z nas podróż do Suwałk. Rozprawa odbędzie się 1 czerwca.

28 sierpnia 2016 roku w Gańsku odbyły się uroczystości pogrzebowe Inki i Zagończyka. Miały charakter państwowy. Delegacja KOD-u wzięła w nich udział i zostaliśmy agresywnie zaatakowani przez innych uczestników uroczystości. Radomir Szumełda został zraniony w rękę (na szczęście nie bardzo poważnie). Zostaliśmy oskarżeni o zakłócenie uroczystości pogrzebowych. Chodzimy dzisiaj po komendach policji i prokuraturach, oglądamy zdjęcia, składamy wyjaśnienia. Radek został również oskarżony i postawiony przed sądem za to, że nazwał po imieniu co się tam działo. Ma rozprawę w Gdańsku 19 maja. Liczę, że otrzyma od KODerek i KODerów solidne wsparcie.

10 maja 2017 pod Pałacem Namiestnikowskim po raz kolejny politycy obrażali pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej. I po raz kolejny grali swoją grę na ich tragedii, na żałobie rodzin i bliskich. Obywatele przyszli, jak to od dawna mają w zwyczaju, żeby się sprzeciwić. Ale tym razem było inaczej. Policjanci, niezwykle kulturalni i raczej zachowawczy, musieli jednak wykonywać rozkazy z góry. Dlatego wychwytywali z tłumu osoby, które wyglądały na opiniotwórcze, wyprowadzali je za kordon i tam przetrzymywali pod pretekstem spisywania i sprawdzania, czy nie byli karani. KODerki i KODerzy wspierali zatrzymanych okrzykami i obecnością. Po wypuszczeniu wszystkich na miejscu, pojechali też pod komendę na Wilczą, gdzie przez 24 godziny był przetrzymywany jeden z uczestników zdarzenia.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo kiedy władza stosuje represje wobec obywateli, obywatele muszą być razem. Nieważne, czy się znamy, czy współpracujemy na co dzień, czy jesteśmy w jednej organizacji. Ważne, że wobec reżimu trzeba być razem. Również razem z policjantami, dopóki nie łamią prawa oraz przyzwoitości. Bo wszyscy jesteśmy przez władzę wykorzystywani dla jej własnych politycznych celów. I razem musimy się temu sprzeciwiać!
Trwa ładowanie komentarzy...