Potrzebna nam lepsza zmiana

autor: Goorsky
http://goorsky.pl
https://www.facebook.com/goorskyblog
autor: Goorsky
http://goorsky.pl
https://www.facebook.com/goorskyblog http://goorsky.pl/dobra-zmiana-2/
W wyborach w 2015 roku wygrało oczekiwanie zmiany. Polki i Polacy byli znużeni ciepłą wodą w kranie. A sukcesy ekonomiczne i w polityce międzynarodowej mogli oglądać tylko przez szybę. Zgodnie z powiedzeniem – jak będziesz grzeczny, to zaprowadzę cię tam, gdzie ludzie lody liżą. Oczekiwanie zmiany, nadzieja na zmianę, przykryły treść tej zmiany. Zwłaszcza, że proponowanej zmianie obóz zwycięski nadał, niezgodnie z jej treścią, przymiotnik „dobra”.

Czego brakowało Polakom? Nie znam wszystkich potrzeb i wszystkich aspiracji. Ale sądzę, że nie będę daleki od prawdy, kiedy powiem, że najbardziej brakowało udziału w sukcesie Polski. Nie wszyscy uczestniczyli w sukcesie swojego kraju. Wielodzietna rodzina w niewielkiej miejscowości, gdzie trudno znaleźć pracę, mogła być dumna z rosnącej pozycji Polski w świecie. Ale nie mogła tej pozycji włożyć do garnka. Przedsiębiorca był dumny, że jesteśmy zieloną wyspą na mapie Europy. Ale niepewność przyszłości i zmienność przepisów nadal go przytłaczały.

No i do tego kwestia estetyki. Kiedy świat polityki i władzy się alienuje, to ludzie tracą nadzieję. O tę estetykę politycy w poprzednich kadencjach przestali dbać. Ludzie uznali zatem, że z politykami im nie po drodze. Zatem trzeba polityków pogonić. I tutaj doskonale się sprawdziła populistyczna demagogia antysystemowa.

Co zatem zaproponowała „dobra zmiana”? Zabierzemy innym i damy wam – tym, którzy na nas zagłosujecie. Zabierać będziemy zresztą zgodnie z zasadą, że jak zabraknie przestępców, żeby ich zamykać w więzieniach, to się dobierze z uczciwych. Ważne, żeby zamknąć odpowiednią liczbę. Ważne, żeby uzbierać na sfinansowanie populistycznych obietnic, a nie żeby to zrobić sprawiedliwie.

Narzekać każdy umie. Tysiące z nas narzekają codziennie. Pojawia się leninowskie pytanie – co robić? Jak żyć? Na to pytanie mam jedną, prostą odpowiedź. Potrzebna nam zmiana. Lepsza zmiana. Bo lepsze jest wrogiem dobrego, a jedynym stałym elementem życia jest zmiana.

A co tak konkretnie trzeba by zmienić?

Politycy powinni słuchać ludzi. Ludzie powinni informować polityków o tym, czego oczekują. No i powinno być więcej polityków, żeby było z kogo wybierać.

W demokracji ostatecznie wszystko zależy od... suwerena – obywatelek i obywateli. Tylko jak mają podejmować decyzje? Jak świadomie decydować? Jak wpływać na rzeczywistość, nie mając o niej pełnej wiedzy? No właśnie.

Po pierwsze trzeba się orientować w tym, co się wokoło dzieje. Nie czekać na propagandę podsuwaną nam przez „media narodowe” czy „dziennikarzy”, dla których sensacja jest ważniejsza niż prawda. Interesować się zawczasu i być odpornym na manipulacje.

Po drugie trzeba wyrażać swoje zdanie głośno i publicznie. Dyskusje z telewizorem czy pisanie w internecie to nie jest działanie. Trzeba chodzić na spotkania z politykami, na otwarte dyskusje, w miejsca, gdzie można spotkać żywych ludzi i z nimi rozmawiać, angażować się w konkretne inicjatywy i projekty. Działać, nie gadać.

Po trzecie wreszcie... jeżeli rozumiesz co się dzieje, interesujesz się i chcesz zaangażować, to pomyśl o dołączeniu do grona tych, którzy mają bezpośredni wpływ. Zostań politykiem, zostań aktywnym działaczem ruchu obywatelskiego. Rób coś. Pracuj. Walcz. Nie daj się wykluczyć. Twój głos jest ważny! Możesz zacząć od własnego podwórka. Rozmawiaj z sąsiadami. Słuchaj ich, przekonuj do swoich racji, to wielka sprawa by zdobyć serca i umysły ludzi. To praca u podstaw. I tylko tak możemy zrealizować dobrą zmianę bez cudzysłowu. Samorządy to kwintesencja demokracji. Blisko ludzi i dla ludzi. Możesz sprawić, że życie Twoje i najbliższych się zmieni. Trzeba tylko chcieć i wziąć się do roboty.

Tak, wiem, to jest zadanie dla każdego człowieka z osobna. A co ma z tym wszystkim zrobić KOD? Zachęcać, namawiać, przekonywać i pokazywać jak. Kiedy kilka miesięcy temu rozmawiałem z Jadwigą Staniszkis powiedziała, że jedyne, co może osiągnąć ruch społeczny, to wpłynąć na swoich członków, działaczy, aktywistów czy sympatyków. Zmienić samych siebie. Czy to mało? Jeżeli kilka milionów sympatyków KOD-u zmieni samych siebie – zacznie aktywnie działać i angażować się w trosce o wspólne dobro, a także o własny, najlepiej pojęty interes, to możemy zmienić całą Polskę. Oczywiście, w demokratycznych procedurach i w konstytucyjnych terminach. To jest wyzwanie dla nas – świadomych obywatelek i obywateli.

I jeszcze jedno. Jeżeli nie jesteśmy zadowoleni z oferty programowej partii politycznych – nawet tych prodemokratycznych – to musimy po prostu tę ofertę poszerzyć. Dołączając do partii politycznych, rozmawiając z ich działaczami, mówiąc o swoich oczekiwaniach czy marzeniach. Najważniejsze, to nie stać z boku i nie czekać. Bo każda i każdy z nas ma coś do zaoferowania Polsce. A kiedy wszyscy jesteśmy pokrzywdzeni „dobrą zmianą”, wszyscy musimy zaangażować się w tę lepszą. Tę zmianę, która będzie odpowiedzią na oczekiwania wszystkich Polek i Polaków, a nie tylko polityków i zwolenników jednej partii. Partii, która nie rozumie co to jest demokracja i która gardzi nie tylko tymi, którymi rządzi, ale też tymi, którzy na nią głosowali.

Nie trzeba nam „dobrej zmiany”. Potrzebujemy zmiany lepszej. Lepszej, bo zmiany w każdej i w każdym z nas i dotyczącej nas wszystkich. Musimy tylko się zmobilizować. Siedząc w domu przed telewizorem świata nie zmienimy. Ani Polski. Ani nawet najbliższego otoczenia. Jak powiedział kiedyś Michał Anioł – największym niebezpieczeństwem dla większości z nas nie jest to, że mierzymy wysoko i nie osiągamy celu, ale to, że mierzymy nisko i cel osiągamy.
Trwa ładowanie komentarzy...