O autorze
Od listopada 2015 przeżywam ciągłą rewolucję w moim życiu. Ale od zawsze starałem się żyć świadomie. I nie chodziło o jakiś New Age ani zakręt na punkcie jedzenia. Po prostu lubię myśleć o tym, co w danej chwili ważne.

Nie uznaję kompromisów z prawdą, chociaż chętnie dogaduję się z ludźmi. Uważam, że szacunek, wzajemne zrozumienie i zaufanie to podstawa w życiu. Cała reszta to mało znaczące dodatki.

Brzydzę się hejtem i mową nienawiści.


Zapraszam na mój blog pod adresem http://mateuszkijowski.naczatach.pl/, gdzie znajdziecie Państwo wszystkie niemal moje publikacje od 2012 roku.

Zapraszam na mój fanpage na Facebooku https://www.facebook.com/Kijowski.Mateusz/

Współtworzę nowy serwis publicystyczny dostępy pod adresem http://NaCzatach.pl

Zapraszam na stronę http://buntownik.eu, gdzie można wesprzeć wydanie książki Buntownik, której jestem współautorem.

Jak Mastalerka Kaczyński upokorzył...

Wybory to poważne przedsięwzięcie. Miesiące przygotowań, kampania, oczekiwanie, wyniki... Po trochu te wyniki analizujemy. Już nie tylko ilościowo, ale i jakościowo. I zaczynamy rozumieć więcej z przedwyborczych wydarzeń. Bliżej poznajemy rozgrywających. W tym przypadku, z całym szacunkiem, prezesa Jarosława Kaczyńskiego.


W końcu sierpnia tego roku z pewnym zdziwieniem usłyszeliśmy, że poseł Marcin Mastalerek nie znalazł się na listach kandydatów do parlamentu z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Zdziwienie publiczności było oczywiste, bo przecież to znany poseł, do niedawna rzecznik całej partii, w kampanii parlamentarnej rzecznik sztabu wyborczego, ściśle współpracujący z kandydatką na premierkę Beatą Szydło. Można było Mastalerka nie lubić, można się było z niego podśmiewać, ale na pewno był jedną z ważnych twarzy PiSu.

Dosyć szybko do opinii publicznej dotarła historia o emisji (czy jej braku) jakiegoś klipu wyborczego, o proteście prezesa, o biernym oporze rzecznika, o nieodebranym telefonie... Towarzyskie nieporozumienia i przepychanki wewnątrz partii to zapewne ciekawy materiał dla prasy bulwarowej. Tyle, że to już stara sprawa. Jednak wypłynęła na światło dzienne przy okazji analiz wyników wyborów. Okazuje się, że najmłodszym posłem w Sejmie RP VIII kadencji został Łukasz Rzepecki. Ma 23 lata. Przez ostatnie 4 lata był dyrektorem biura poselskiego posła Marcina Mastalerka, którego uważa za swojego idola.

Czym ten młody człowiek zasłużył na przychylność prezesa? Jak przysłużył się partii?

Z dostępnych w internecie informacji wyłania się typowa kariera młodzieżowego działacza partyjnego. Radny, regionalny przewodniczący Forum Młodych PiS, sekretarz klubu w radzie miejskiej. Student prawa.

Życzę panu posłowi jak najlepiej. Jest jednym z 460, którzy będą stanowili prawo w moim kraju. Niech robi to mądrze i rozważnie, z szacunkiem dla obywateli i dla ich dobra. I żeby nigdy nikomu nie postało w głowie podejrzenie, że na listach wyborczych znalazł się tylko po to, żeby tym mocniej upokorzyć posła Mastalerka. Ktoś złośliwy mógłby nawet sugerować, że stał się jedynie scenografią do tańca prezesa na politycznym grobie byłego rzecznika partii.
Trwa ładowanie komentarzy...